„Erasmus+” to nie tylko praca i nauka , ale przede wszystkim ekstremalny wielobój.
Nasze życie sportowe jest tak urozmaicone, że nawet lokalne mewy nie nadążają z patrzeniem. Oto krótki przegląd dyscyplin, w których nasza młodzież i niezłomne opiekunki zdobywają złote medale:
Siatkówka plażowa: Młodzież skacze do piłki jak profesjonaliści, a opiekunki pilnują, żeby nikt nie „zaserwował” sobie udaru słonecznego.Bilans: 10% sportu, 90% otrzepywania się z piasku.
Morsowanie w Portimão nazywamy to po prostu „wejściem do Atlantyku w maju” – młodzież wbiega z okrzykiem bojowym i równie szybko ucieka przed falami.
Ruch to zdrowie (…albo zakwasy)
Jogging – biegamy wzdłuż klifów tak szybko, że jedyne co widać, to smuga kolorowych koszulek.
Speleologia, czyli profesjonalne zwiedzanie jaskiń. Młodzież szuka przygód, a opiekunki szukają zasięgu, żeby sprawdzić, czy wszyscy jeszcze są w komplecie.
Bowling: Kula do rowu, duma do kieszeni, zdobywamy nowe kompetencje. Najważniejszy moment? Wybór butów. A Królowa jest tylko jedna – Patrycja.
Gry karciane: Najbardziej zacięta dyscyplina wyjazdu. Trenujemy miny pokerzystów (może się kiedyś przydadzą).
Nieważne, czy w jaskini, czy na kręglach – kondycja rośnie, a wspomnienia zostają. Jedno jest pewne: po takim Erasmusie w Portimão, jedyny sport, na jaki będziemy mieć siłę w domu, to spanie na czas!










