Kiedy wyjeżdżaliśmy na praktyki do Portugalii, myśleliśmy, że największym wyzwaniem będzie bariera językowa. Okazało się, że największym wyzwaniem jest powrót do domu! Pracowaliśmy na 100 % naszej mocy
- Programiści i Informatycy: Przez pierwsze dni próbowali zhakować lokalną pogodę, żeby zawsze było słonecznie. Powiodło się. Stworzenie strony internetowej naszemu dostawcy posiłków zaowocowało natomiast przepyszną lazanią……i nie tylko
- Logistycy: Opanowali transport miejski w Portimão do perfekcji. Planowanie trasy z punktu A (hotel) do punktu B (najlepsza plaża) z uwzględnieniem punktu C (lokalna piekarnia) to logistyka na poziomie światowym. Żaden kontener z towarem nie ma przed nimi tajemnic!
- Ekonomiści: Szybko wyliczyli kurs wymiany walut na… lody i pamiątki. Ich arkusze w Excelu płoną od wyliczeń, ile pastéis de nata można zjeść, żeby budżet (i pasek od spodni) wciąż się domykał. Inflacja im niestraszna, gdy w grę wchodzi portugalska kawa.
- Gastronomia: Nasi kulinarni artyści są w siódmym niebie. Opanowali sztukę przyrządzania owoców morza tak dobrze, że ryby same wskakują im na patelnię. Kuchnia pachnie kolendrą, czosnkiem i pasją – a my jesteśmy ich najwierniejszymi testerami (ciężka praca, ale ktoś musi to robić!). W kawiarni goście i personel już tęsknią .
Dlaczego kręci nam się łezka w oku?
Praktyki to nie tylko praca. To wieczorne spacery po Praia da Rocha, wspólne śmiechy przy kolacji,grach i zabawach, to niesamowite uczucie, że świat stoi przed nami otworem. Nauczyliśmy się, że „bom dia” otwiera więcej drzwi niż wytrych, a praca w międzynarodowym zespole daje więcej pewności siebie niż jakikolwiek podręcznik.
Będziemy pamiętać o naszych współpracownikach z WakeUp PROJEKT , Leroy Merlin, hotelu ROCHAVAU , firmy DM Yacht Cafe, kawiarni CASA INGLESA i restauracji TABERNA DE PORTIMÃO.
Wracamy bogatsi – niekoniecznie w euro, ale w doświadczenia, przyjaźnie i wspomnienia……..oraz propozycje pracy
Portimão, zostawiamy tu kawałek serca !










