Ludzie książki piszą…

„ Widzę wkoło siebie ludzi gniewnych i słyszę wyrzekania. Wypominają mi, żem się nie w porę wybrał ze śpiewaniem w tak smutny czas. Nie ma żadnego smutnego czasu, są tylko smutni ludzie. Nie zaliczam się do tej bandy, Bogu dzięki!”- cytat z powieści u nas raczej mało znanego pisarza francuskiego Rolland Romain słyszymy w jednym z odcinków kultowej, przynajmniej w czasach PRL-u , serii „07 zgłoś się”.
Bohater serialu porucznik Borewicz głosi pochwałę radości życia a w ponurej rzeczywistości lat 70, 80-tych nie było to ani łatwe, ani oczywiste. Do wzmianki o nietuzinkowym milicjancie, tak, tak wówczas nazywała się policja, zainspirowała mnie lektura „Karuzeli Zdzisia” Andrzeja Maklesa.
Historia, która jest gawędą o losach ludzi przeżywających lata szkolne, potem młodzieńcze w rzeczywistości jakże dalekiej od naszej współczesności. Dzisiejszym pokoleniom wydaje się, że w świecie komuny i zamkniętych granic
na smakowanie życia, zabawę, radosne przeżywanie tu i teraz zwyczajnie nie było miejsca.
Debiutancka książka A. Maklesa pokazuje dzisiejszym młodym, że tamten czas, czas młodości ich dziadków i rodziców był kolorowy, kto wie, czy nie przeżywany mocniej?!
Czy to znaczy, że autor idealizuje tamte czasy? Czy pomija milczeniem politykę, siermiężną rzeczywistość, specyficzne relacje władzy i obywateli? Otóż wszystko to w historiach narratora wybrzmiewa, ale bez gniewu, wyrzekania , bo przecież słuchając o kolejnych wydarzeniach nie raz wybuchamy śmiechem. Dużo tu łagodnej radości życia, świadomości tego, że człowiek może oswoić każdą rzeczywistość. Zachęcam do lektury, autorowi gratuluję !
Bożena Klapa

autor ilustracji: Agnieszka Gulik